Dlaczego dzieci klasy średniej są bardziej „pyskate” – i dlaczego to im się opłaca

Rodzice z klasy średniej często działają razem – wymieniają się informacjami, konsultują decyzje, a w razie potrzeby potrafią skorzystać z pomocy znajomego prawnika czy psychologa. Są aktywni, pytają, domagają się wyjaśnień i rzadko zostawiają sprawy same sobie.
W ich domach częściej dochodzi do negocjacji z dziećmi. Nastolatki mają przestrzeń, by argumentować, dyskutować i przekonywać. Z boku mogą wydawać się „pyskate”, ale tak naprawdę uczą się pewności siebie i skutecznego wyrażania opinii – umiejętności, które potem procentują w szkole i w dorosłym życiu.
Z kolei rodzice z klasy pracującej i ubożsi częściej działają samotnie. Rzadziej pytają nauczycieli, nie protestują, czekają na informacje od szkoły. Nie dlatego, że mniej im zależy – po prostu mają mniej czasu, kontaktów i wpływu, by coś zmienić. Nie czują się też zbyt pewnie w kontakcie z nauczycielami, dyrekcją szkoły, czy też szkolnym psychologiem.
Co ciekawe, pochodzenie etniczne i narodowość nie ma większego znaczenia – kluczowy okazuje się status społeczno-ekonomiczny
Badanie pokazuje, że kapitał społeczny – czyli sieć kontaktów, wiedza i wsparcie, na które możemy liczyć – może być zarówno pomostem do sukcesu, jak i barierą pogłębiającą nierówności między rodzinami.
Warto zatem wspierać rodziców, którzy nie czują się pewnie w kontaktach z instytucją – zachęcać ich do pytań, spotkań i współdecydowania. Bo gdy szkoła buduje zaufanie i daje wszystkim rodzicom równe szanse na zaangażowanie, dzieci – niezależnie od pochodzenia – zyskują najwięcej.

Badanie oparte na danych etnograficznych przeprowadzone przez Michele Lamont i Annette Lareau, amerykańskie socjolożki zajmujące się nierównościami społecznymi, edukacją i kapitałem kulturowym. Ich prace pokazują, jak różnice klasowe przekładają się na styl wychowania, relacje rodzic–dziecko i kontakty rodzin ze szkołą.
